© 2019 SIW Znak Sp. z o.o.

fot. Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji / NAC, R. Kaźmierczak

Projekt tworzony z okazji 60-lecia

Wydawnictwa Znak i inspirowany

30. rocznicą przemian ustrojowych w Polsce

Krótka historia polityczna PRL

Piotr Osęka

„Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. Te słowa wypowiedziane przez Władysława Gomułkę w czerwcu 1945 r. podczas rozmów z przedstawicielami rządu londyńskiego miały przesądzić o ustroju Polski na blisko pół wieku. Wybory parlamentarne, dzisiaj esencja demokracji, zostały wówczas sprowadzone do pustego rytuału, bowiem listę kandydatów i tak sporządzała rządząca partia komunistyczna.

W przedwrześniowej Polsce komuniści cieszyli się śladowym poparciem, jednak wojna i zmiana globalnego układu sił uczyniły z nich wiodącą siłę polityczną. Związek Radziecki, któremu zwycięstwo nad Niemcami zapewniło status supermocarstwa, dążył do ustanowienia jak najściślejszej kontroli nad swoją strefą wpływów, wyznaczoną na konferencjach najważniejszych światowych przywódców w Teheranie i Jałcie. W Polsce, podobnie jak w innych państwach Europy Środkowo-Wschodniej, pod osłoną Armii Czerwonej i NKWD (policji politycznej) ustanowiono rządy zdominowane przez polityków bezwolnych

i posłusznych Moskwie.

Wojna jeszcze trwała, gdy 22 lipca 1944 r. w zdobytym przez Rosjan Chełmie ogłoszono powstanie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, mającego pełnić funkcję nowego polskiego rządu. Formalnie stanowił on koalicję różnych ugrupowań lewicowych, jednak faktycznie władzę sprawowali komuniści

z Polskiej Partii Robotniczej. W tym czasie przywódcy polskiego państwa podziemnego zostali podstępem aresztowani przez NKWD i wywiezieni do ZSRR, podobny los spotkał dziesiątki tysięcy żołnierzy Armii Krajowej.

W pierwszy miesiącach po wojnie komuniści dbali o zachowanie pozorów. Tolerowano działalność opozycyjnego Polskiego Stronnictwa Ludowego

i zachowano uprzywilejowaną pozycję Kościoła. W rękach prywatnych pozostawiono handel i drobną wytwórczość. Zarazem trwało stopniowe, ale konsekwentne przekształcanie systemu w jednopartyjną dyktaturę.

W referendum z czerwca 1946 r. blisko trzy czwarte głosujących opowiedziało się przeciwko rządom komunistów. Wyniki zostały jednak sfałszowane. Władze PPR widząc, że nie zdołają uzyskać poparcia społeczeństwa za pomocą propagandy, wzmogły terror. Rozrastający się aparata bezpieczeństwa, wspierany przez siły NKWD, dokonywał masowych aresztowań wśród byłych żołnierzy AK, duchowieństwa, przedwojennych urzędników państwowych

i działaczy PSL. Niewielkie enklawy swobód obywatelskich kurczyły się coraz szybciej. Odrodzone po wojnie stowarzyszenia i organizacje społeczne rozwiązywano lub wcielano do instytucji kierowanych przez komunistów.

 

Okres stalinizmu

W grudniu 1948 r. doszło do wymuszonego przez władze PPR połączenia z PPS i utworzenia nowej partii. Nosiła ona nazwę Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Moment ten w symboliczny sposób wieńczył ewolucję systemu i wyznaczył początek nowej epoki, od nazwiska radzieckiego przywódcy określanej przez historyków stalinizmem. Polska Rzeczpospolita Ludowa, bo tak brzmiała oficjalna nazwa państwa zapisana w konstytucji z 1952 r., była imitacją w podwójnym tego słowa znaczeniu – atrapą państwa niepodległego i państwa demokratycznego. Decyzje dotyczące spraw zagranicznych, a także najważniejszych obszarów polityki wewnętrznej i gospodarki podejmowane były po konsultacjach z Moskwą, często wręcz na polecenie Stalina. Formalnie władzę sprawowały rząd i sejm, faktycznie o wszystkim decydowało Biuro Politycznej PZPR.

Nadrzędnym celem systemu było przeobrażenie społeczeństwa zgodnie z odgórnym ideologicznym wzorem. Miliony obywateli poddanych było ciągłej indoktrynacji i drżało ze strachu przed aparatem bezpieczeństwa – więzienie groziło nawet za słuchanie zagranicznego radia, posiadanie dolarów lub opowiadanie dowcipów politycznych.

Także elity władzy żyły w cieniu terroru. W połowie 1948 r. w kierownictwie partii rozpoczyna się wielka czystka, prawdopodobnie zainicjowana na polecenie Stalina. Jej ofiarą pada grupa skupiona wokół sekretarza generalnego PPR Władysława Gomułki. Tworzą ją „krajowcy” – komuniści, którzy okupację spędzili w Polce i uczestniczyli w antyniemieckim ruchu oporu. Po drugiej stronie znajdują się działacze przebywający w czasie wojny w ZSRR

i tam budujący przyszłe struktury władzy; wśród nich czołową rolę odgrywa prezydent i przyszły szef partii Bolesław Bierut.

Otoczeniu Gomułki początkowo zarzucano błędy ideologiczne, z czasem pojawiły się jednak fikcyjne oskarżenia o zdradę i współpracę z zachodnimi mocarstwami. „Krajowców” najpierw pozbawiano stanowisk partyjnych i państwowych, a następnie wtrącano do tajnych aresztów, gdzie torturami próbowano wydobyć przyznanie się do winy.

 

Moment odwilży

System stalinowski opierał się na wszechwładzy tajnej policji i to właśnie kryzys tej formacji stał się zapowiedzią zmian. We wrześniu 1954 r. cała Polska słuchała audycji Radia Wolna Europa, w których zbiegły na Zachód wysoki funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego demaskował zbrodnie reżimu. W atmosferze skandalu rozwiązano Ministerstwo; wielu funkcjonariuszy wydalono ze służby, a niektórych postawiono przed sądem. Na ewolucję systemu wpływ miała także sytuacja międzynarodowa. Blisko trzy lata po śmierci Stalina, w lutym 1956 r. jego następca Nikita Chruszczow wygłosił na zjeździe radzieckiej partii rewolucyjne przemówienie potępiające zbrodnie dyktatora.

Echa wystąpienia szybko dotarły do Polski, budząc w społeczeństwie nadzieję na daleko idące reformy. Kiedy w czerwcu 1956 r. bunt robotników Poznania został krwawo stłumiony przez wojsko, stało się jasne, że tylko wymiana kierownictwa partii może zapewnić stabilność ustroju.

Oczywistym kandydatem na nowego lidera był Gomułka, wraz z pozostałymi „krajowcami” zwolniony z więzienia wkrótce po rozwiązaniu MBP. Latem 1956 r. przywrócono mu członkostwo w PZPR, a podczas historycznego VIII plenum Komitetu Centralnego w październiku wybrano go I sekretarzem. Była to jedyna w historii PRL zmiana na najwyższym szczeblu nieuzgodniona z Moskwą, co omal nie doprowadziło do zbrojnej interwencji – radzieckie czołgi wyruszyły już z baz na terenie Polski i kierowały się w stronę Warszawy.

Wybór Gomułki na szefa partii dokonał się w atmosferze wrzenia społecznego. Od kilku miesięcy ulice polskich miast były widownią gwałtownych antyrządowych i antyradzieckich manifestacji. W nowym I sekretarzu widziano męża stanu, który uratuje Polskę i przywróci demokrację.

Pierwsze lata po październiku przyniosły wyraźne zmiany. Ekipa Gomułki odsunęła od władzy większość dawnych stalinistów. Zmniejszyła zależność Polski od ZSRR, czego wyrazem było m.in. wypowiedzenie niekorzystnych traktatów handlowych. Przesunięto ciężar inwestycji z przemysłu ciężkiego – dotąd wspierającego radziecki wysiłek zbrojeniowy – na przemysł lekki i spożywczy. W sklepach pojawiło się więcej towarów i jedzenia, a siła nabywcza pensji rosła. Rolnicy z ulgą przyjęli zmniejszenie dostaw obowiązkowych i odwrót od przymusowej kolektywizacji. Społeczeństwo na dobre uwolniło się od strachu paraliżującego je w czasach stalinowskich.

Jednak ci, którzy liczyli na reformę ustroju w kierunku swobód obywatelskich i wolności słowa, mocno się zawiedli. Gomułka szybko zdusił zalążki wewnątrzpartyjnej demokracji, a cenzura na powrót usuwała z przestrzeni publicznej informacje i komentarze niezgodne z oficjalna doktryną.

 

Polska mała stabilizacja

Lata 60. nazywane są czasem „małej stabilizacji”. Większość Polaków akceptowała istniejący ustrój, póki oferował on życie na niewysokim, ale przewidywalnym poziomie. Bilans dwudziestolecia PRL miał przecież i jasne strony. Co prawda PZPR sprawowała władzę w sposób dyktatorski, ale rozmiar przeobrażeń, jakie zaszły w Polsce do roku 1944 musiał robić wrażenie. Pod rządami komunistów błyskawicznie odbudowano kraj ze zniszczeń wojennych, przeprowadzono reformę rolną, a także dokonano rewolucji społecznej, o jakiej marzyły pokolenia II RP. Miliony migrowały ze wsi do miast, zdobywały zawód i wykształcenie, tworzyły nową klasę robotniczą i nową inteligencję.

Jednocześnie u podstaw ustroju PRL leżała zasadnicza, niemożliwa do usunięcia sprzeczność. Charakter gospodarki centralnie sterowanej sprawiał, że państwo przejmowało całą odpowiedzialność za jakość życia swoich obywateli i to na instytucjach państwa skupiał się gniew z powodu złej sytuacji ekonomicznej. Zarazem Polacy nie mieli wpływu na skład rządzącej elity, nie mogli jej ukarać za pomocą kartki wyborczej. Prowadziło to do kumulowania się negatywnych emocji, które po przekroczeniu pewnego poziomu znajdowały ujście w formie masowych wystąpień i rozruchów. Wtedy następowało polityczne trzęsienie ziemi: zmiana kierownictwa partii, zapowiedź reform i demokratyzacji systemu. Emocje opadały, sytuacja się stabilizowała. Aż do następnego kryzysu.

Gomułce udało się przetrwać masowe protesty studentów z marca 1968 r. Jednak dwa lata później fala społecznego niezadowolenia uderzyła znowu, tym razem z większą siłą. Drastyczna podwyżka cen jedzenia ogłoszona w grudniu 1970 r. doprowadziła do masowych strajków robotniczych na Wybrzeżu. Protestujący wyszli na ulicę i – podobnie jak w Poznaniu w 1956 r. – zaczęli demolować i podpalać gmach komitetów wojewódzkich. Milicja i wojsko otworzyły ogień, zabijając co najmniej kilkadziesiąt osób i raniąc kilkaset. Pod naciskiem Moskwy Biuro Polityczne odsunęło od władzy Gomułkę, a Komitet Centralny wybrał na jego miejsce Edwarda Gierka.

Nominacja ta ponownie obudziła nadzieje społeczne. Gierek, który przed wojną wiele lat spędził we Francji i Belgii, uchodził za polityka światłego, obeznanego z zachodnioeuropejską kulturą polityczną. Nowa ekipa nakreśliła ambitny plan modernizacji kraju. Za pożyczone z zachodnich banków waluty importowano licencje, technologie i maszyny, a przy okazji żywność i towary codziennego użytku. Początek lat 70. to okres śmiałych inwestycji; Polska pokrywa się placami budowy, a półki sklepowe zapełniają wysokiej jakości produktami. Hasło nowej ekipy – „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej” – wydaje się wiarygodne i zapewnia jej poparcie społeczne.

Jednak nie na długo. W połowie dekady boom ekonomiczny gwałtownie wyhamowuje. Okazuje się, że inwestycje nie przynoszą spodziewanych zysków eksportowych, a gospodarka nie wytrzymuje obciążenia związanego z koniecznością spłacania kredytów. Jednocześnie uaktywnia się opozycja polityczna, złożona głównie z uczestników protestów studenckich poprzedniej dekady. Gdy w czerwcu 1976 r. władze brutalnie pacyfikują protest robotników Radomia i Ursusa, środowisko warszawskiej inteligencji odpowiada utworzeniem Komitetu Obrony Robotników. Powstaje zalążek nowej elity politycznej, która

w przyszłości odsunie komunistów od władzy.

 

Od KOR-u i Solidarności do stanu wojennego

Nasilający się kryzys doprowadził latem 1980 r. do kolejnej fali strajków. Tym razem dzięki pomocy KOR-u i innym środowisk opozycyjnych protesty były lepiej zorganizowane. 16 sierpnia w Stoczni Gdańskiej proklamowano Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, który ustami swego lidera Lecha Wałęsy zapowiedział solidarnościowych protest wszystkich zakładów. Domagano się zrealizowania 21 postulatów, a pierwszym żądaniem było utworzenie niezależnego związku zawodowego.

Kierownictwo partii musiało uznać swoją bezsilność i podpisać porozumienie. W całym kraju błyskawicznie powstawały komitety założycielskie nowego związku, który na wrześniowym zjeździe w Gdańsku przyjął oficjalną nazwę „Solidarność”. Po raz pierwszy od 35 lat pojawiła się realna alternatywa dla władzy PZPR. W ramach „Solidarności” zaczęły powstawać struktury społeczeństwa obywatelskiego, a chociaż związek formalnie miał zajmować się tylko obroną praw pracowniczych, powszechnie uważano go za pierwszą legalną partię opozycyjną od czasów PSL.

Było to oczywiste również dla władz obu partii komunistycznych. Zarówno w Warszawie, jak i w Moskwie zdawano sobie sprawę, że rewolucji „Solidarności” nie da się zatrzymać środkami politycznymi, a jej nieuniknioną konsekwencją będzie wywrócenie istniejącego porządku politycznego w tej części Europy. Przywódcy radzieccy nie zamierzali patrzeć na to z założonymi rękami. Wymusiwszy dymisję Gierka pilnowali, aby nowa ekipa, na czele której po roku stanął Wojciech Jaruzelski, skutecznie rozprawiła się z buntem społeczeństwa.

Stan wojenny, wprowadzony w grudniu 1981 r., zaskoczył i sparaliżował „Solidarność”. Pod osłoną wojska i milicji uwięziono tysiące lokalnych przywódców związku i zastraszono miliony jego członków. Z 10 milionów pozostało zaledwie kilkadziesiąt tysięcy osób gotowych potajemnie kontynuować działalność opozycyjną.

 

Koniec PRL

Chociaż podziemne struktury „Solidarności” były za słabe, by organizować duże akcje strajkowe, to jednak niepozbawione znaczenia politycznego. Istniały

i działały zakonspirowane władze Związku, istniał też potężny podziemny ruch wydawniczy, który zapewniał społeczeństwu dostęp do alternatywnego obiegu informacji. Duże znaczenia miała pomoc ze strona Kościoła, który użyczał opozycji swoich instytucji i swojego wsparcia moralnego.

Sukces militarny stanu wojennego przypieczętował klęskę polityczną partii. PZPR nie była już w stanie odzyskać autorytetu ani – mimo licznie podejmowanych prób – zreformować upadającej gospodarki. Lata 80. to okres narastającego marazmu i poczucia beznadziejności. Na początku 1988 r. ponad 95% społeczeństwa uważa sytuację gospodarczą za złą, ponad trzy czwarte nie ma nadziei na jej poprawę w najbliższych latach. Gdy latem Polskę ponownie ogarniają strajki, władze decydują się na rozpoczęcie negocjacji z opozycją. Roli pośrednika w tych kontaktach podejmuje się Episkopat.

Ekipa Jaruzelskiego chce, aby działacze podziemia wystartowali w nadchodzących wyborach do Sejmu w ramach przydzielonej im niewielkiej puli mandatów. Manewr taki miałby pomóc władzy w odzyskaniu społecznej wiarygodności bez uszczuplania jej kontroli nad życiem politycznym. Opozycja – reprezentowana przez m.in. Lecha Wałęsę, Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka – jest świadoma podstępu, ale godzi się na podjęcie rozmów, stawiając tylko jeden warunek: przywrócenie legalnej „Solidarności”.

Efektem zawartego porozumienia są obrady Okrągłego Stołu, podczas których obie strony uzgadniają projekt reform politycznych i gospodarczych, a także kształt ordynacji wyborczej. Rozmiary wyborczego zwycięstwa odniesionego przez „Solidarność” 4 czerwca 1989 r. sprawiają, że cały kontrakt szybko staje się nieaktualny. Los PZPR zostaje przypieczętowany, gdy SD i ZSL decydują się odwrócić od dotychczasowego sojusznika i poprzeć kandydaturę Mazowieckiego na premiera. Słowa Gomułki o tym, że komuniści nigdy nie oddadzą władzy, stają się już tylko historią.

 

 

Piotr Osęka – dr hab., historyk najnowszych dziejów polski, pracownik INP PAN, autor m.in. Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce (2010) oraz My, ludzie z Marca. Autoportret pokolenia '68 (2015)